Muzyka Studia Ghibli w Krakowie

Koncert w Krakowie miał miejsce w Auditorium Maximum na UJ. Scena została przyozdobiona świecącymi świeczkami i to było jedyne światło podczas koncertu, co wprowadziło znakomity nastrój do całego eventu. Niestety, występ miał sporą (ponad dwudziestominutową) obsuwę. Ludzie późno przychodzili, a podobno było jeszcze jakieś zamieszanie z numeracją miejsc. Dlaczego koncerty symfoniczne zawsze mają opóźnienie? Jest to dla mnie enigma. 

Motywem przewodnim wydarzenia była muzyka z produkcji Studia Ghibli, a konkretnie kompozytora o pseudonimie Joe Hisaishi - znaczna większość repertuaru to była jego muzyka. Artysta jest znany głównie z genialnych soundtracków do filmów Hayao Miyazakiego i Takeshi Kitano, czyli dwóch moich ukochanych reżyserów filmowych. 

"The Merry-Go-Round of Life" i  "The Promise of the World" z animacji Ruchomy zamek Hauru rozpoczęły te wyjątkowe wydarzenie, które miało charakter bardzo kameralny (wiolonczela, altówka, skrzypce i pianino). Dwie przepiękne kompozycje. Nie mogło zabraknąć słynnych melodii z Spirited Away - "One Summer Day" i "Reprise". Do tych niebiańskich dźwięków doszły znane tematy muzyczne z filmów: Laputa - podniebny zamek ("The Girl Who Fell From the Sky"), Mój sąsiad Totoro ("Tonari no Totoro"), Podniebna poczta Kiki ("A Town with an ocean View"). 

Z bardziej subtelnych kompozycji to pojawiły się melodie z Powrotu do marzeń, Szkarłatnego pirata, Ponyo i Chłopca i czapli. Niespodziewanie pojawiły się utwory z filmów Kitano, do których muzykę napisał Joe Hisaishi. Wszędzie rozpoznam utwory "Summer" z Kikujiro oraz "Thank You, ... for Everything" z Hana-bi. Wspaniałe zaskoczenie, bo zawsze chciałem usłyszeć te utwory na żywo.

Ogólnie to koncert był bardzo dobry. Melodie z animacji Studia Ghibli to jedne z najlepszych soundtracków w historii - przynajmniej dla mnie. Jednak marzenie pozostaje monumentalne wydarzenie muzyczne z obszernym repertuarem utworów produkcji spod szyldu Studia Ghibli - w Krakowie brakowało muzyki z innych filmów, a szczególnie tych od Isao Takahaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz